„Martwe imiona” Agnieszka Ewa Rybka
Tytuł: „Martwe imiona”
Autor: Agnieszka Ewa Rybka
Wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
Gatunek: Kryminał, thriller
Seria: Nie
Premiera: 6 sierpnia 2025
Ocena: 8/10
Po czterech latach pobytu w Londynie Annemarie wraca do domu w Bennebrork, by uporać się z bólem po śmierci męża. Jednak kobieta nie wie, że to dopiero początek jej koszmaru, a dzień, w którym odkrywa w swoim ogrodzie ciała noworodków, zmieni jej życie już na zawsze. Na domiar złego okazuje się, że jej rodzina i przyjaciele są w kręgu podejrzanych. Granica między zaufaniem a paranoją jest coraz cieńsza.
Małe holenderskie miasteczko, a w nim dom, w którym nikt nie miesza od czterech lat, a który skrywa szczątki dwojga noworodków. Brzmi intrygująco, prawda? I taka też jest ta historia. Mocno intrygująca, zaplątana z mnóstwem podejrzanych oraz z wątkami pozwalającymi lepiej poznać bohaterów. Przyznam, że nie udało mi się wytypować winnego, bo każdy wyglądał na mocno podejrzanego. Co sprawiało, że fabuła stawała się bardziej atrakcyjna i z większą ciekawością wypatrywałam zakończenia. Okazało się bardziej zawiłe, niż z początku przypuszczałam, a sama droga do niego była wyboista i z niespodziankami. Z początku Annemarie mnie irytowała, to ten typ osoby, który widzi tylko swoje problemy, pragnienia i nie wychodzi poza swoje JA. Ale po zakończeniu czytania mam do niej inne podejście. Sama bohaterka przeszła długą drogę i zmiany. Z mojej perspektywy uroku dodawał książce fakt, że mieszkałam przez jakiś czas w Holandii, znam jej klimat i chociażby robiłam zakupy w tych samych sklepach, co główna bohaterka. Ale to taki dodatkowy, osobisty plusik.
Współpraca barterowa z wydawnictwem




Komentarze
Prześlij komentarz