„Oszast” Grzegorz Mirosław
Tytuł: „Oszast”
Autor: Grzegorz Mirosław
Wydawnictwo: Znak JednymSłowem
Gatunek: Kryminał
Seria: Nie
Premiera: 25 marca 2026
Ocena: 9/10
Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów, nie pamiętając co się wydarzyło. Jest zakrwawiony, a jego żona i córeczka przepadły bez śladu. W ciągu kilku godzin staje się podejrzanym nie tylko o uprowadzenie rodziny, ale również o morderstwo obcego mężczyzny. Śledztwo prowadzi w głąb Oszastu – najbardziej odludnego obszaru Beskidu Żywieckiego. Tam nie zapuszczają się nawet miejscowi, bo każdy wie, że to dom czystego zła.
Książki, które osadzone są w znanych nam miejscach, czyta się jakoś inaczej, lepiej. Więc, gdy zobaczyłam znajomą nazwę, bardzo się ucieszyłam. Ale sama znajoma miejscowość nie zrobi całej roboty i nie sprawi, że książka będzie okaże się super. I tu przechodzimy do fabuły, która jest nie tylko dobrym kryminałem składającym się z kilku wątków, ale również przewodnikiem po miejscowych legendach i tradycjach, jak chociażby palenie Wawrzyńcowych Hud (rozpalanie 30-metrowych stosów drewna na wzgórzach, które odbywa się co roku w sierpniu w Ujsołach), które ma już ponad 200 lat! Lubię książki, które oprócz rozrywki przemycają też ciekawostki z prawdziwego życia. Ale wracając do historii, to na pierwszym planie mamy tu młodą i ambitną policjantkę znającą teren i miejscowych, oraz doświadczonego miastowego komisarza z problemami. Ciekawe połączenie, które przekłada się na efektowne śledztwo. A muszę przyznać, że autor ich nie oszczędza i funduje im coraz to nowsze wyzwania. Co kryją gęste lasy Oszastu, w których nawet w letni słoneczny dzień panuje mrok? Co z trupem w bagażniku mają wspólnego niedawno odnalezione szczątki ze zbiorowej mogiły? Gdzie po wypadku samochodowym podziała się pasażerka i niemowlę? I co z tym wszystkim łączy Wielki Głód w Galicji? Tego dowiecie się, zapuszczając się w dziką odsłonę Beskidu Żywieckiego.
Współpraca barterowa z wydawnictwem




Komentarze
Prześlij komentarz