„Zatruta krew” Marta Reich
Tytuł: „Zatruta krew”
Autor: Marta Reich
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Gatunek: Kryminał
Seria: Tajemnice zbrodni (tom 2)
Premiera: 28 kwietnia 2026
Ocena: 9/10
Małgosia i Bartek Zającowie żyli jak w bajce. On – czuły maż, świetny ojciec, szanowany ratownik medyczny i przyszły lekarz. Ona – piękna, kochana i rozpieszczana. Dwoje uroczych dzieci, domek na przedmieściu i plany na przyszłość. Ale pewnej nocy tuż przed Bożym Narodzeniem Bartek dzwoni na pogotowie z informacją, że właśnie obudził się obok martwej żony. Rodzina Małgosi nie wierzy w śmierć we śnie i domaga się dochodzenia. Na przekór presji środowiska lekarskiego prokurator Wojciech Bednarek i doktor Agnieszka Dobrzycka poszukują prawdy o śmieci kobiety.
Bardzo się cieszę, że po raz drugi miałam okazję przeczytać książkę autorki, która bierze na warsztat prawdziwe sprawy i po lekkiej modyfikacji puszcza je w świat w formie kryminałów, a dzięki temu my czytelnicy poznajemy nowe historie, a pamięć o ofiarach nadal jest żywa. Tym razem poznajemy sprawę, w której nie chodzi o wytypowanie sprawcy, bo to jest jasne i oczywiste, skupiamy się na tym, dlaczego i jak. Historia toczy się dwoma ścieżkami, tą zaczynającą się od zgłoszenia dyspozytorowi śmierci Małgosi i tą sprzed lat, gdy małżeństwo się poznało. Towarzyszymy im w tych dwóch drogach, poznajemy rodzinę kobiety i tu miałam wrażenie, że to ludzie z pogranicza jawy i snu, bo byli zbyt idealni jak na mój gust. To samo mogę powiedzieć o Bartku, ale on szybko udowodnił, że to tylko maska, za którą kryje się gęsty i oblepiający mrok. Śledząc losy bohaterów i to, jak ta sprawa toczyła się po śmierci Małgosi, przechodziły mnie ciarki. Koneksje, znajomości, opieszałość władz – wszystko sprzyjało oprawcy, spychając śmierć jego żony i błagania rodziny na margines. Wiele razy miałam ochotę rzucić okiem w internet, by wyszukać sprawę, na której wzorowana jest ta historia, ale nauczona błędem przy pierwszej książce (zaspojlerowałam sobie kto zabił) trzymałam się dzielnie do samego końca. Historia Małgosi pokazuje, że nawet najbliższa, ukochana osoba, której bezgranicznie ufamy, może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo i nie warto być głuchym na sygnały z zewnątrz, które pokazują pęknięcia na idealnym wizerunku tej osoby. Autorka świetnie zbudowała napięcie, ubrała w słowa tę historię i przedstawiła nam wydarzenia tak, by długo o niej nie zapomnieć. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki!
Współpraca barterowa z wydawnictwem




Komentarze
Prześlij komentarz